Share
Zobacz poprzedni tematGo downZobacz następny temat
avatar
Nastolatek
Punkty życia : 100/100
Female Posty : 49
Data dołączenia : 24/09/2016
Skąd : Daleko
Zobacz profil autora

Parter nawiedzonego domu

on Pon 26 Gru 2016, 23:14
Wchodzenie do budynku w biały dzień i ciemną noc jest zabronione! Łamiesz prawo na własną odpowiedzialność!

Stare, skrzypiące drzwi otworzyły Ci drogę do wnętrza nawiedzonej budowli. Oczywiście na początku zaliczono spotkanie z pajęczyną, która pewnie ozdobiła Twoją głowę swoimi wręcz niewidocznymi niciami. Jak zareagowałeś - o tym nie wiem. Jedni panicznie się boją wytworów pająków, inni zaś przechodzą obok tego z obojętnością i być może z niewielkim zniesmaczeniem, jednak ich nieugięta wola nie pozwala na przerwanie w samym początku zwiedzania tej placówki. Okej, postawiłeś nogę na skrzypiącej, drewnianej podłodze, która na pewno na stabilną nie wygląda. Kolejne kroki wyglądać będą tak samo, ponieważ budynek jest zarówno stary, jak i zaniedbany przez mieszkańców okolicy. Ciarki być może przechodzą Ci już po plecach. Nie? Huh. Twarda z Ciebie sztuka, będzie trzeba zastosować ostrzejsze i bardziej surowe metody.

Pierwsze pomieszczenie jest oblegane przez multium pająków. Wygląda na to, że był to kiedyś salon, gdzie rodzina w spokoju rozmawiała ze sobą oraz wymieniała się poglądami na dane tematy. Na zakurzonym stoliku obok zniszczonej kanapy znajdują się przeróżne przedmioty, na których również piętno czasu się odbiło. Różowe lusterko pewnie należało do córki gospodarzy, ledwo co jest w stanie prawidłowo odbić promienie świetlne, a jeżeli nawet operacja przebiegnie pomyślnie, będą one zniekształcone. Tuż obok lusterka (bliżej kanapy) położone zostały zakurzone okulary, które swobodnie spoczywają na starej, zżółkłej gazecie z najnowszymi wiadomościami ostatnich 72 lat. Nagłówek prasy jest największy i nadal możliwy do odczytu: "Tajemniczy oprawca znaleziony".

Po prawej stronie znajduje się kuchnia, gdzie pałaszują niewyobrażalnych rozmiarów gryzonie. Żywiły się one głównie jedzeniem w szafkach, zaś potem na cel obrały samych siebie. Ostatecznie przez te kilkadziesiąt lat przeszły taką mutację, iż jakiekolwiek kontakt z tymi istotami może zakończyć się niezbyt dobrze. Okna jak zwykle są porozbijane, zasłonięte delikatnymi firankami, które odgrywają każdą rolę zagraną przez wiatr. Dopuszczają niewielką ilość światła do pomieszczeń, jednak jest ona na tyle duża, iż podczas dnia można spokojnie zwiedzać tutejszy zabytek... O ile nie spotka się to z niezadowoleniem tutejszych stróżów prawa. Ale zasady są po to, by je łamać. Bez nich życie byłoby mniej ryzykowne i zabawniejsze. Powróćmy więc do tego, co można zobaczyć w kuchni. Szczury przegryzały przez te wszystkie lata drewno, zatem szafki i niewielka spiżarnia za drzwiami obok kuchenki nie zawierają w sobie nic cennego. To drewno nawet jest niezdatne do dalszego użytku.

Po lewej stronie można znaleźć typową jadalnię, gdzie to właśnie spożywano posiłki w gronie całej rodziny. Starowieczne obrazy zostały już dawno zabrane przez okolicznych złodziei oraz biedniejszych, a jedynie został stary stół wykonany w stylu angielskim oraz kilka krzeseł, na których również zalęgnął kurz. Korniki odrobiły za drobne gryzonie sporą ilość roboty, spożywając drewno, z którego zostały wykonane meble. Samo już jest niezdatne do użytku i jedynie przyda się do kominka znajdującego się tuż przy ścianie. W nim jedynie leży niewielki popiół, prawdopodobnie po poprzednich właścicielach. Niewykluczone jest również to, iż ktoś tutaj od czasu do czasu nocował. Naprzeciw stołu znajdują się schody prowadzące na pierwsze piętro. Przy niektórych krokach brakuje danych metalowo-drewnianych blach, dlatego radzimy uważać podczas wchodzenia na górę!

_________________
"Sometimes... you can cry until there's nothing wet in you. You can scream and curse to where your throat rebels and ruptures. You can pray, all you want, to whatever god you think will listen. And, still it makes no difference. It goes on, with no sign as to when it might release you. And you know that if it ever did relent...it would not be because it cared."
Johnen Vasquez
Zobacz poprzedni tematPowrót do góryZobacz następny temat
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach